Wrocław z wyboru

Temat: Szpiegowszka kamera

Już niedługo szpiegowanie partnerów za pomocą czytania ich SMS’ów może być passe. Pojawiła się bowiem The Watch Anywhere Monitoring Camera. Urządzenie doskonałe dla pełnych paranoidalnych podejrzeń małżonek, zazdrosnych mężów i nadopiekuńczych rodziców.







By komorkomania
Źródło: symbiangames.pl/viewtopic.php?t=1923



Temat: Schizofrenia - jak to u mnie wyglądało kiedyś i dzisiaj
U mnie występowały halucynacje słuchowe - miałem wrażenie, że ludzie (nawet małe dzieci) wyzywają mnie od najgorszych. Pod wpływem tych omamów próbowałem się zabić. W efekcie trafiłem do szpitala. Już wtedy zacząłem podejrzewać nierealność gróźb i obelg obcych dla mnie osób. Dzisiaj po 7 latach od zdiagnozowania choroby łatwo rozróżniam objawy schizofrenii występujące u mnie - przez to mogę normalnie funkcjonować.
Skończyłem studia i od tego czasu pracuję bez przerwy. Jestem obecny na tym forum nie dlatego, że szukam pomocy ale aby dać świadectwo, że można normalnie żyć z nieuleczalną chorobą jaką jest schizofrenia paranoidalna.

pozdrawiam wszystkich
Piotr
Źródło: psychiatria.info.pl/forum/viewtopic.php?t=1199


Temat: Osoby z rozpoznaniem schizofrenii. Ilu nas jest na forum?
Zadanie dość proste: Proszę osoby z rozpoznaniem bądź podejrzeniem schizofrenii o wpisywanie się w tym wątku, chciałabym zobaczyć, jak ma się stosunek ilościowy schizofreników do wszystkich użytkowników forum, chciałabym też zebrać nas w jedno miejsce żebyśmy nie byli już tacy rozproszeni... W różnych miejscach większość z nas już mówiła na co jest chora, ale mi się już to dawno poplątało, pewnie nie tylko mi. Dlatego proponuję ten wątek, mając nadzieję, że nie pozostanie bez odzewu. Sądząc po ilości postów w dziale "depresja", depresyjnych i zdesperowanych jest więcej ale przekonajmy się. Myślę, że ułatwi nam to też wzajemną komunikację a nowym użytkownikom znalezienie osoby, która przeszła (przechodzi) to samo piekło i wymianę doświadczeń.
Różnie jest nazywana na kartach wypisu: od tajemniczych dwóch literek MB, F.20.0, przez zespół paranoidalny aż po nazwanie sprawy po imieniu czyli: schizofrenia paranoidalna... Schizofrenicy łączmy się...
Zgłaszam się na posterunku, obecna ale ciągle w swoim świecie Adelaide (oczywiście z etykietką schizofrenii).
Źródło: psychiatria.info.pl/forum/viewtopic.php?t=1271


Temat: Jak zrozumieć osobę z bordeline

Czy w BPD są urojenia? raczej nie

no ja ze stronki http://bpd.szybkanauka.net/
wyczytałam że w borderline są "wyolbrzymione, paranoidalne podejrzenia;" oraz że "Ok. 70% ludzi, którzy troszczą się o osobę mająca BPD, wcześniej czy później, również wymaga pomocy psychologicznej." oraz że osoby z bdp Kwestionują wszelkie dobro jakie doświadczają, koncentrując się na negatywnych aspektach – z doświadczenia wiedzą, że negatywne strony są zwykle "pewniejsze". Mają "filtr mentalny" na dobre wspomnienia – lepiej pamiętają te złe. Komplementy do nich nie trafiają – nie wierzą w ich prawdziwość lub tłumaczą sobie, że dana osoba tylko próbuje ich pocieszać lub kiepsko ich zna, więc ta opinia jest nic nie warta. Negatywne opinie dochodzą do ich świadomości znacznie łatwiej – ich nie mogą zbić wytłumaczeniem, że ktoś próbuje ich pocieszać.
Źródło: psychiatria.info.pl/forum/viewtopic.php?t=2248


Temat: Dziś
Co prawda nie dziś, ale dwa dni temu. Powiedziałam, że psychiatrze, że nie rozumiem, co się ze mną dzieje, a ta na to, że podejrzewa schizofrenię paranoidalną, po czym roześmiałam się, że tego nie mam. Wyjaśniła mi, że to tylko podejrzenie i bardzo możliwe, że te objawy to wina osobowości, ale póki co bada mnie pod tym kątem... Także się wszystko wyjaśniło.
Źródło: okborderline.eev.pl/viewtopic.php?t=20


Temat: Pisarze cierpiący na zaburzenia psychiczne
Jakim cudem nikt jeszcze nie wspomniał o Philipie K. Dicku? Miał schizofrenię paranoidalną, był alkoholikiem i narkomanem, Stanisława Lema uważał za prowokację komunistów, miał problemy z odróżnianiem rzeczywistości od snu i podejrzenia odnośnie własnego człowieczeństwa. W dodatku kiedyś poraził go "liliowy promień" który przekazał mu diagnozę na temat choroby syna, której nie mogli rozpoznać lekarze.
Źródło: weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t=3748


Temat: Przedszkole-spory problem
Przedszkole-spory problem
  Dziewczyny, powiedzcie mi, czy ktores z dzieciaczkow plakalo i mowilo, ze nie chce isc do przedszkola? Maly chodzi juz od paru tygodni, wciaz z przerwami, ale jzu bylo calkie calkiem przez kilka dni. Ale 2 dni temu dostal nagle goraczki, wiec nie poszedl przez 2 dni do przedszkola. Dzis poszedl, bo ta goraczka byla jakas jednorazowa. Ale jak wychodzil z domu, to plakal, ze nie chce isc, ze chce zostac w domu. Ja nie wiem, czy powinnam go posylac na sile. Zaczynam sie bac, ze mu ktos tam krzywde robi, dreczy, albo cos...
Mam mnostwo pewnie lekko paranoidalnych podejrzen, ale nie bede sie rozpisywac. Chodzi mi tylko, czy Wasze dzieci tez wprost prosily, zeby mogly zostac w domu?

kobin i
Źródło: forum.dziecko-info.com/showthread.php?t=148142


Temat: Niepewne czasy


Phoenix, Ty musisz brać leki. Niezależnie od tego czy ja się mylę, czy nie. Niezależnie od tego, co my tu sobie na forum piszemy - musisz brać lekarstwa. Musisz po prostu. Nie ważne, że ja tu wielkie teologie rozważam, nie ważne, że my wyraźnie widzimy objawy.. - nie musisz przecież nas słuchać. Ale plis, bierz leki - to jest cały Twój obowiązek. Bierz lekarstwa. Jeśli nie działają, albo działają nie tak jak powinny - zmień je. Ale bierz leki. Powtórzę się: bierz leki. Bo musisz je brać. Jeśli twierdzisz inaczej - to pojadę z grubej rury - i powiem Ci, że prawie każdy alkoholik twierdzi, że nie jest alkoholikiem. Nie wierzy w problem. My ten problem widzimy - a alkoholikowi się zdaje, że problem nie istnieje. Z Tobą Phoenixie jest podobnie... nie wierzysz nam.



To jest sprawa bardzo mocno dyskusyjna.

Załóżmy taką sytuację - masz schizofrenię, masz urojenia.

Jaka jest moim zdaniem zdrowa sytuacja? Człowiek powinien móc się zapytać drugiej osoby - i od ręki, tego samego dnia, uzyskać odpowiedź.
Nie wiem czy mnie rozumiecie. Pojawiają się podejrzenia - no to się pyta - i zostają rozwiązane. Otrzymuje informacje, jak jest naprawdę.

A człowiek ze schizofrenią paranoidalną - on nie może się nikogo zapytać, bo go wyśmieją - nie może nikomu ufać - jego rodzina nie jest przyjazna - dla obcych jest napiętnowany.

I kto tu jest chory bardziej? On - czy ta sytuacja, w której ufać nie ma komu?

Powody leczenia muszą być jasne. Ktoś ma się leczyć - czasem i przymusowo - to:

a) dlaczego?

b) czy dlatego, że ludzie często nie tolerują chorych?

c) dlaczego ma ponosić szkodę zdrowotną w wyniku leczenia, które jest niepotrzebne i nic często w rzeczywistości nie daje?

d) czy leczyć ma się tylko po to, aby był dobrym wołem roboczym w pracy?

e) bo lepszy przymulony, podtruty pacjent, niż objawy - strach przed ludźmi nieprzychylnymi, głosy (choć ja nie z tej kategorii), przesłyszenia się.

Ja się leczę - ale ja nie rozumiem, dlaczego ja się muszę leczyć.
Ja biorę leki po to, aby dobrze wykonywać swoją pracę i spotykać mniej nietolerancji ze strony ludzi.
Źródło: psychiatria.info.pl/forum/viewtopic.php?t=4054


Temat: Bomba: żona z psychiatrą wrabiają mnie w schizofrenię!
Dotychczas podejrzenia, że żona współpracuje z moim psychiatrą, żeby mnie wrobić w schizofrenię, zdawały mi się niepokojącym objawem paranoidalnym. Dzisiaj wpadła mi w ręce moja kartoteka, a w niej ślad po wizycie mojej żony u psychiatry, o której nikt mnie nie poinformował! A tam wszystkie jej kłamliwe zarzuty wobec mojej osoby (alkoholik, narkoman, agresywny, nie poznaje mnie, mam urojenia itd.) wpisane w formie pewników, że tak właśnie jest. To wyjaśnia nagłą zmianę nastawienia lekarzy do mnie, a także pewność mojej żony, że "mam" schizofrenię. Bo pewnie lekarz powiedział, że przy takich objawach to nie można wykluczyć, i tak dalej.
Tylko dlaczego jej wierzy się bardziej, niż mi?
I dlaczego, do jasnej cholery, w ogóle jakiś lekarz rozmawiał o mnie z moją żoną? Czy to nie jest naruszenie tajemnicy zawodowej, a także mojego prawa do prywatności? Zostawiałem w recepcji świstek, na którym pisałem, że nikogo nie upoważniam do wglądu do mojej dokumentacji, ale czy to znaczy, że można swobodnie o mnie rozmawiać z kimkolwiek, kto przyjdzie porozmawiać o moim stanie zdrowia, o ile się nie pokaże dokumentów?
Żona jest przekonana że choruję, bo tak wywnioskowała z rozmowy z lekarzem - i zgodnie z tym traktuje mnie jak chorego (tzn. niespecjalnie, bo wyzwiska "idź się leczyć schizofreniku, źle z tobą!" jako ostateczny argument w dyskusji to nie najwłaściwszy chyba sposób postępowania). Lekarze są przekonani, że choruję, bo zeznania żony są dla nich dowodem na to, że wykazuję zaburzenia zachowania. Paragraf 22.

Dostałem leki przeciwpsychotyczne, po których bardzo źle się czuję i nic mi dobrego nie robią. Kiedy zgłosiłem to lekarce, zasugerowała... zwiększenie dawki. Najgorsze jest to, że przez takie bezrozumne chlapanie jęzorem rozpada mi się w oczach małżeństwo, żona oczernia mnie na lewo i prawo, a ja nie mam jak się bronić, bo zdanie lekarza jest święte.

Zamierzam porozmawiać z dyrektorem ośrodka i wymóc oświadczenie, że żonie zostały podane krzywdzące mnie informacje, słowem - odszczekanie na papierze, z pieczątką i podpisem dyrektora, jakobym cierpiał na schizofrenię. Jeśli będzie trzeba, skieruję sprawę do sądu. Czuję się niewiarygodnie zdradzony; nawet jeśli żona i lekarka działały w dobrej wierze, by mi pomóc, to wyrządziły mi konkretną szkodę: naruszenie moich dóbr osobistych z jednej strony, zakłócenie przebiegu terapii poprzez oparcie jej na wyssanych z palca informacjach - z drugiej. Może nawet zażądam odszkodowania? Zobaczymy, na ile skłonny do współpracy będzie dyrektor PZP.
Źródło: psychiatria.info.pl/forum/viewtopic.php?t=2800


Temat: Pozdrowienia z "domu wariatów"
Witajcie.

Zarejestrowalem sie na forum, poniewaz mam obawy (tudziez podejrzenia) dotyczace swojego zdrowia psychicznego. Jestem studentem filozofii (tom trafil! ale na usprawiedliwienie dodam, ze jestem spadochroniarzem *).
W skrocie: Primo - najprawdopodobniej moj dziadek mial zdiagnozowana depresje, o czym dowiedzialem sie niedawno (czynnik genetyczny).
Secundo - w liceum mialem okres okolo roku, ze wracalem ze szkoly, po czym uderzalem w lozko i zapadalem w dziwny, ciezki letarg. Taki, ktory moge okreslic, ze bylem jednoczesnie swiadomy tego co sie dzieje i nieswiadomy (taka spiaczka chyba); jak wstawalem, to moim glownym zajeciem bylo sluchanie muzyki i zmienianie nazw plikow na komputerze. Moze troche przesadzam, robilem tez pobocznie inne, przecietne rzeczy, ale to byl margines.
Tertio - po liceum, pod wplywem mocno odurzajacych srodkow (nie byly to narkotyki, ale bardzo duza ilosc alkoholu zmieszana z mocnym antybiotykiem) wpadlem na krotko w cos, co moge nazwac na wlasny uzytek "stanem paranoidalnym", po czym wyskoczylem z okna z wysokosci czwartego pietra. Cudem przezylem. Spiesze uspokoic, ze po szesciu miesiacach tulania sie po szpitalach chodze, studiuje.
Quatro - teraz wynajmuje mieszkanie z piatka znajomych, z ktorych czworka rowniez sa podejrzani. Moj kolega-wspollokator X najprawdopodobniej mial depresje, w czasie ktorychs wakacji spal do 17 godzin na dobe. Nie poszedl jednak do psychiatry, lecz, zaciagniety przez mame, do znajomego, emerytowanego lekarza rodzinnego, ktory mu przepisal pomaranczowe, podluzne tabletlki dla dzieci z dysleksja. Jego dziewczyna miala do niedawna lub ma nadal oficjalnie zdiagnozowana depresje. Moj kolejny kolega wspollokator Y, rowniez mial okres, w ktorym spal jak kot (nie wiem, czy spanie 17h/dobe to wystarczajacy objaw zeby stwierdzic depresje?), do depresji niesmialo przyznaje sie tez moja kolezanka-wspollokatorka Z.

Tak wiec witajcie.

--
Inter Lokutor

* dla tych co nie wiedza - spadochroniarz to ktos, kto studiuje jakis kierunek bo tylko tam sie dostal
Źródło: psychiatria.info.pl/forum/viewtopic.php?t=3307


Temat: Nerwica, a zaburzenia psychotyczne- pytanie
Słuchaj, magic136.

Ja mam ostatnio wrażenie, jakbym uczestniczył w jakimś badaniu. Nieważne.

Ja też czytałem o zaburzeniach schizofreniopodobnych w nerwicy. I pytanie o osobowość schizotypową - F21 - 30% ludzi taką ma. To jest - podejrzliwość, brak bliskich przyjaciół (choć ja na przykład takich miałem), nadmierny lęk społeczny, który nie znika wraz z zacieśnianiem znajomości i kojarzy się raczej z paranoicznymi lękami, niż z negatywnymi sądami na swój temat.
Do tego doplusujmy nerwicę.

Depresja: smutek, lęk, samookaleczenia, pesymizm i rezygnacja, osłabienie i zmęczenie, złe samopoczucie fizyczne, w depresji łagodnej czasem wzrost zamiast spadku wagi ciała, spowolnienie psychoruchowe.

Występują urojenia depresyjne.

Z urojeń mamy urojenia ksobne - podejrzenia, że jesteśmy przedmiotem czyjegoś zainteresowania.

Co to jest:
"Często chory, długi czas nie zdradzając się z niczym, bacznie obserwuje znajomych i obcych, wysuwając daleko idące wnioski z ich uśmiechów, gestów, przypadkowych działań oraz urywków rozmów."
Ja wiem w czym rzecz. Dzisiaj tego nie mam.

I - mamy coś takiego jak - zespół parafreiczny - urojeniowo-omamowy - polega na urojeniach (najczęściej prześladowczych) oraz omamach (najczęściej słownych) - i występuje najczęściej w schizofrenii paranoidalnej.

Powinieneś zwrócić uwagę na to, czy miałeś zaburzenia toku myślenia. Nie mam na myśli przejęzyczeń - które są dla mnie rzeczą mało poważną.

Możemy mieć urojenia grzeszności, winy, braku akceptacji.

Zwróciłbym uwagę na depresję - czy ona nie wyzwala pewnych emocji. Strach leży u źródeł zła.

Lęk przed nieznajomymi - to po prostu objaw nerwicy. Strach przed obcymi.

Nie wiem ile zrozumiałeś, tak więc wracam do tematu.

To prawda, że wśród młodych zdarzają się chuligani. Wiesz, dosyć cię rozumiem, choć moja historia jest inna. Ale to za długi temat, aby tu opisywać.

Wiesz, trochę jesteśmy podobni. Ja na przykład mam trochę podrażnione alergicznie spojówki wiosną i oczy mi łzawią na wietrze. I tak przykładowo tankuję gaz do samochodu i se myślę - gościu, czy panienka pewnie myśli, że mam łzy w oczach. Ale to tylko, jak wiatr zawieje.
Źródło: psychiatria.info.pl/forum/viewtopic.php?t=4176